99: Storytelling w erze AI, czyli gdzie kończy się algorytm, a zaczyna emocja?

Adam Pioch


Apple PodcastsGoogle PodcastsSpotify Facebook YouTube LinkedIn

Czy wiesz, że klienci zapamiętują historie znacznie lepiej niż suche fakty? Posłuchaj rozmowy z Adamem Piochem ekspertem storytelingu i naucz się tworzyć opowieści które sprzedają

Pobierz “99 Storytelling w erze AI, czyli gdzie kończy się algorytm, a zaczyna emocja?” 99_Storytelling-w-erze-AI-czyli-gdzie-konczy-sie-algorytm-a-zaczyna-emocja.pdf – Pobrano 98 razy – 4,27 MB

Działasz w e-biznesie? Pamiętaj o ofercie narzędzi dla e-biznesu (domeny z całego świata, bezpieczny i szybki hosting) od Domeny.tv MSERWIS.

Plan rozmowy z Adamem:

00:04:40📜 Jak zmieniał się sposób przekazywania historii na przestrzeni wieków i co to oznacza dla dzisiejszego e-biznesu?

00:18:15💡 Dlaczego emocje sprzedają skuteczniej niż cechy produktu?

00:27:16🤖 Jak dobrać model językowy AI do pisania opowieści?

00:39:10🧩 Jak powinna być struktura promptu do pisania opowieści?

00:40:40⚠️ Dlaczego opowieści biznesowej nie powinno się generować jednym promptem

?

00:45:40🔍 Jak wykorzystać sztuczną inteligencję do recenzowania własnych tekstów

?

00:59:14⚔️ Dlaczego warto „kłócić się” z AI?

01:00:30🎯 Dlaczego błędy modeli językowych mogą być „pożądanym efektem ubocznym”?

01:05:48 🚀 Jak za pomocą AI wygenerować dziesiątki pomysłów marketingowych?

01:06:10🧠 Dlaczego nie warto podpisywać się pod treścią w 100% generowaną przez maszynę

?

Storytelling w erze AI – gdzie kończy się algorytm, a zaczyna się emocja? | Złapani w sieć, odc. 99

Adam Pioch – ekspert storytellingu, współautor Biblii e-biznesu, wykładowca Uniwersytetu WSB Merito we Wrocławiu, twórca szkolenia Storytelling Power, założyciel klubów Toastmasters, nazywa siebie kolekcjonerem wspomnień. Jego motto: Opowiadaj i stań się opowieścią.

Jubileuszowy odcinek o tym, co napędza sprzedaż od zarania dziejów

Dziewięćdziesiąty dziewiąty odcinek podcastu „Złapani w sieć” Marcina Pieleszka ma podwójne znaczenie. To niemal jubileuszowa setka, a równocześnie trzecia wizyta Adama Piocha w studiu – rozmówcy, który za każdym razem zostawia słuchaczy z konkretną zmianą myślenia. Tym razem obaj mierzą się z pytaniem, które zadaje sobie dziś każdy twórca treści, marketer i właściciel firmy: czy sztuczna inteligencja przejmie storytelling? I co z tego wynika dla tych, którzy sprzedają za pomocą historii?

Opowiadanie zaczęło się w jaskini – i nie zmieniło się aż tak bardzo

Adam Pioch rozpoczyna od perspektywy, która natychmiast porządkuje chaos wokół tematu AI w komunikacji. Ludzie opowiadali od początku swojego istnienia. Zanim wynaleźli pismo, rysowali na ścianach jaskiń i przekazywali wiedzę ustnie. Opowieść była pierwszym narzędziem reklamy, pierwszym systemem przechowywania wiedzy i pierwszym mechanizmem budowania reputacji – kiedy sąsiedzi mówili sobie o dobrym kowalu z pobliskiej wioski, powstawał nieuświadomiony marketing szeptany.

Co sprawia, że opowieść działa? Adam tłumaczy to jednym obrazem: emocje naciskają w głowie przycisk rekord. Kiedy historia wywołuje uczucia – strach, zaskoczenie, radość, identyfikację z bohaterem – mózg automatycznie zapisuje ją głębiej i trwalej niż jakikolwiek suchy przekaz informacyjny. To biologicznie uwarunkowany mechanizm, który nie zmienił się przez tysiące lat i nie zmieni się tylko dlatego, że pojawił się ChatGPT.

Storytelling, jak mówi Adam, przypomina chodzenie. Każdy to robi, bo jest to dla nas tak naturalne i oczywiste jak oddychanie. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy biegać wyczynowo – czyli kiedy historia ma coś sprzedać, zbudować markę albo zdobyć nowego klienta. Nagle okazuje się, że sam instynkt nie wystarczy i że warto przyjrzeć się technice.

Dwa systemy, które decydują o każdym zakupie

Żeby zrozumieć siłę storytellingu, Adam sięga po neurobiologię – ale w wersji przystępnej, z anegdotą o zakupie laptopa. Mamy dwa systemy podejmowania decyzji: emocjonalny i racjonalny. Ewolucja ustawiła je w konkretnej kolejności. Każdy sygnał docierający do mózgu przechodzi najpierw przez najstarszy ewolucyjnie obszar – tzw. mózg gadzi – gdzie siedzą emocje, instynkty i skojarzenia. Dopiero potem trafia do kory mózgowej, która analizuje, porównuje i… zazwyczaj usprawiedliwia to, co emocje już wcześniej postanowiły.

Adam ilustruje to opowieścią z życia: szukał przez siedem dni laptopa, porównywał procesory, porty i pamięć RAM. Ale to nie parametry techniczne podjęły decyzję – to emocje ostatecznie powiedziały „biorę to”. Racjonalny umysł jedynie szukał uzasadnienia dla tego, czego emocjonalny umysł już zapragnął.

Ta hierarchia ma ogromne konsekwencje dla każdego, kto tworzy treści marketingowe. Najpierw trzeba zapukać do serca – dopiero potem do głowy. Opowieść, która wywołuje emocje, toruje drogę do decyzji zakupowej szybciej i skuteczniej niż najlepiej napisana lista korzyści produktu.

Gdzie AI błyszczy – i gdzie widać rysę

Kiedy Adam po raz pierwszy wpisał prompt do narzędzia AI i poprosił o opowieść, szczęka mu opadła. Tekst pojawił się natychmiast. Poprawnie zbudowany, technicznie sprawny, z zachowanymi strukturami narracyjnymi. Jednak im dłużej na niego patrzył – jako ktoś, kto zna narzędzia storytellingu od podszewki – tym wyraźniej dostrzegał rysę. A im bliżej podchodził, tym więcej pęknięć znajdował.

Co konkretnie szwankowało? Opowieść była płytka. Brakowało tego, co Adam nazywa treścią „między wierszami” – subtelnych sygnałów, które ludzki czytelnik odczytuje intuicyjnie i które wywołują prawdziwe zaangażowanie. AI poprawnie zastosowało techniki, ale nie potrafiło wyjść poza schemat. Tekst szedł gładko – lecz jak czytasz go dłużej, zauważasz banalność. Przeczytałbyś dwie strony, a potem rzucił. Brakowało w nim czegoś głęboko ludzkiego.

Adam używa tutaj metafory rzeźby: AI dostarcza nam genialnego narzędzia polerującego, które skraca drogę i wygładza powierzchnię. Ale sama rzeźba – jej koncepcja, emocja, dusza – musi wyjść od człowieka. Narzędzie AI to papier ścierny klasy premium, nie rzeźbiarz.

Warto zaznaczyć, że Adam nie dramatyzuje. Uważa, że za kilkanaście lat maszyny zaczną tak dobrze imitować głębię emocjonalną, że wielu twórców da się na to nabrać. Zanim jednak to nastąpi, wciąż mamy czas, żeby budować opowieści, które wyróżniają się właśnie autentycznym ludzkim pierwiastkiem.

Jak używać AI do tworzenia historii – praktyczny warsztat

Największa wartość merytoryczna tego odcinka to konkretne wskazówki od praktyka. Adam Pioch nie mówi ogólnie o „wspieraniu się AI” – opisuje dokładnie, jak integruje narzędzia sztucznej inteligencji ze swoim procesem tworzenia opowieści.

Zasada pierwsza: im prompt dłuższy, tym lepszy efekt

To kontrintuicyjna prawda dla każdego, kto zaczyna przygodę z AI. Wydaje się, że szybki, krótki prompt zaoszczędzi czas. W rzeczywistości działa odwrotnie. Jeśli chcesz uzyskać post o długości pół strony A4, przygotuj prompt zajmujący trzy ekrany tekstu. Maszyna, podobnie jak ludzki mózg, oszczędza energię obliczeniową – jeśli dostanie skąpe polecenie, wyprodukuje skąpą odpowiedź. Kiedy dostajesz od niej bogate, wielowarstwowe polecenie, wytwarza znacznie lepszy materiał.

Zasada druga: zawsze proś o kilka wersji

Adam nigdy nie prosi AI o jedną wersję opowieści czy jednego bohatera. Zawsze zamawia dwie lub trzy alternatywy. To zmusza maszynę do „przesiądzenia się” i spojrzenia na problem z różnych perspektyw. Potem można wybrać najlepszą ścieżkę albo połączyć elementy z kilku wariantów.

Zasada trzecia: technika kwiatu lotosu przy generowaniu pomysłów

Kiedy nie masz pomysłu na historię, nie zamawiaj od razu gotowej opowieści. Zacznij od kwiatu lotosu: w centrum umieść temat, o którym chcesz pisać (np. „storytelling w biznesie”). Poproś AI o osiem głównych kategorii pomysłów. Każdą z kategorii uczyń z kolei centrum nowego kwiatka i rozgałęziaj dalej. W ten sposób zamiast jednego ogólnego pomysłu zyskujesz dziesiątki konkretnych ścieżek, z których wybierasz najciekawszą.

Zasada czwarta: podawaj konstrukty narracyjne

Dobry prompt do tworzenia opowieści zawiera nie tylko temat, ale też wskazówkę, jaką strukturę narracyjną zastosować. Adam wymienia podróż bohatera, model StoryBrand Donalda Millera czy estetykę opowiadania rodem z Pixara. Kiedy powiesz AI, według jakiego schematu ma pracować, wynik staje się znacznie bardziej spójny i głębszy.

Zasada piąta: buduj bohatera świadomie

Każda skuteczna opowieść sprzedażowa potrzebuje bohatera, z którym odbiorca chce się identyfikować. Zamiast kazać AI wymyślić bohatera z niczego, opisz go szczegółowo: kim jest, co robi na co dzień, jakie ma problemy, co go motywuje. Możesz też poprosić maszynę o trzy propozycje bohatera i wybrać ten, który najbardziej trafia w twój target.

Zasada szósta: używaj metody WAX

Jedną z technik wywołania emocji w tekście jest metoda WAX (ang. What you see, What you hear, Experience – w polskim tłumaczeniu: Widać, słychać, Czuje). Prompt może zawierać konkretną instrukcję: „wywołaj emocje za pomocą narzędzia WAX, skupiając się przede wszystkim na tym, co widać i słychać w opisywanej scenie”. Taki zabieg uruchamia w maszynie bardziej zmysłowy, obrazowy język.

Zasada siódma: przesuwaj perspektywę kamery

Adam uwielbia dawać AI nieoczekiwane punkty widzenia. Jeśli historia ma się dziać w biurze podczas spotkania sprzedażowego, można poprosić maszynę, żeby opowiedziała ją z perspektywy stażysty obserwującego scenę z rogu pokoju – albo z perspektywy klienta, który ma wyjść z umową. Zmiana „kamery” wymusza na modelu nieszablonowe rozwiązania i czasem rodzi zaskakująco trafne obrazy.

AI jako sparring partner i beta-czytelnik

Poza generowaniem opowieści od zera Adam korzysta z AI w roli partnera do rozmowy o tekście. Wrzuca gotowy fragment opowieści i prosi maszynę o ocenę: co działa, co jest słabe, co można zmienić. To rola beta-czytelnika dostępnego 24 godziny na dobę, który nie ma dnia „bez weny” i nie potrzebuje tygodnia na feedback.

Taki dialog z AI szczególnie przyspiesza pracę twórczą w momentach, kiedy brakuje inspiracji. Adam przyznaje, że bywa tak, iż wstaje rano i nie ma pomysłu na codzienny post na Facebooku. Wtedy podrzuca maszynie ogólny temat lub cytat, prosi o kilka rozwinięć z różnych perspektyw i od jednego z nich odpala własną kreatywność. AI nie zastępuje tu intuicji – rozgrzewa ją.

Kwestia autorstwa – kiedy możesz podpisać treść AI?

Rozmowa nieuchronnie prowadzi do pytania etycznego: kiedy wolno podpisać pod treścią swoje imię i nazwisko, skoro pomogła ją stworzyć maszyna?

Adam nie unika tego tematu. Proponuje prostą zasadę proporcji. Jeśli w finalnym tekście jest więcej ciebie – twojej wrażliwości, twoich doświadczeń, twojej redakcji, twoich emocji – niż maszyny, możesz spokojnie złożyć podpis. Jeśli jednak czujesz, że zrobiłeś jedynie prompt i skopjowałeś wynik bez żadnej pracy własnej, powinieneś to albo oznaczyć, albo przemyśleć, czy w ogóle chcesz taki tekst publikować pod swoim nazwiskiem.

Adam widzi na Amazonie coraz więcej książek generowanych w całości przez AI – tekst, okładka, wszystko. Sieci sprzedażowe zaczynają walczyć z taką treścią, ale na YouTube i w mediach społecznościowych wciąż roi się od kanałów prowadzonych od A do Z przez maszyny, często z syntetycznym głosem. Taka zawartość zazwyczaj zdradza swoje mechaniczne pochodzenie w chwili, gdy napotyka liczby, niestandardowe metafory albo sytuacje wymagające autentycznego doświadczenia – wtedy pęka i robi na widzu nieprzyjemne wrażenie.

Deepfake, klonowanie głosu i zagrożenie dla marki osobistej

Jednym z ciemniejszych wątków rozmowy jest kwestia deepfake’ów i klonowania głosu. Adam wskazuje, że coraz łatwiej jest wygenerować materiał wideo lub audio, który udaje konkretną osobę – i robi to przekonująco. To ogromne zagrożenie dla tych, którzy budują markę osobistą opartą na autentycznym przekazie.

Treści tego rodzaju nie oznaczają swojego sztucznego pochodzenia, co adam uznaje za poważny problem. Widzowie często nie rozróżniają, czy dany materiał pochodzi od prawdziwego twórcy, czy od maszyny podszywającej się pod niego. To wrażliwość na takie detale – jak dziwne zestawienia słowne, nieludzka płynność metafor czy mechanicznie wypowiadane liczby – pozwala identyfikować treść generowaną automatycznie. Jednak coraz trudniej takie sygnały wychwycić, bo modele stają się lepsze miesiąc po miesiącu.

Ludzka emocja jako trwałe źródło przewagi

Podsumowując całą rozmowę, Adam i Marcin dochodzą do jednego wniosku, który spaja wszystkie wątki: najlepsze opowieści powstaną wtedy, gdy połączysz moc AI z własną emocją, wrażliwością i doświadczeniem.

AI robi to, w czym jest dobra – przetwarza, generuje warianty, podpowiada struktury, skraca żmudne etapy procesu twórczego. Człowiek robi to, w czym jest dobry – wnosi autentyczne przeżycia, decyduje, która ścieżka trafia w serce odbiorcy, i nadaje całości własny punkt widzenia.

Storytelling żył przed komputerem, przeżył komputer i przeżyje AI. Bo dopóki jesteśmy gatunkiem, który podejmuje decyzje emocjami, zanim uruchomi rozum, opowieść pozostaje najpotężniejszym narzędziem perswazji. AI nie zmienia tej zasady – zmienia jedynie szybkość i komfort jej stosowania.

Gdzie znajdziesz więcej?

Poprzednie odcinki z Adamem Piochem oraz nagrania z konferencji Biblia e-biznesu: Epoka AI czekają na Ciebie pod adresem zlapaniwsiec.pl/epoka.ai. Jeśli chcesz nauczyć się budować opowieści, które sprzedają – Adam prowadzi szkolenie Storytelling Power, które łączy klasyczne narzędzia narracyjne z praktycznym zastosowaniem AI.

Dodaj komentarz